"Studia narkotyków w Lille: trzy dni zwykłych z dilerami" przez Głos Północny
Napisane przez Sophie Filippi-Paoli, opublikowane w dniu 15/03/2016
http://www.lavoixdunord.fr/region/e...
Badanie narkotyków w Lille: trzy dni zwykłe z dilerami
W pierwszym etapie naszego dochodzenia spotkaliśmy się z dealerami, którzy kręcają chodniki. 15 młodych ludzi z przykrywką sportową w klasycznych przyczepach w sweat-howie, bluzie, bieganie. zwykłe marihuana, która żyje w swoim biznesie jak prawdziwa praca .
Niektórzy przyznają, że kiedy wracają do domu wieczorem, nie zawsze są dumni z tego, co zrobili.
Nie chcemy być zbyt duży, by nie być zauważeni.
To może być zatrzymany samochód, młody człowiek, który przechodzi. Wśród klientów mamy wszystko: szefów, którzy chcą palić po pracy, studentów, mieszkańców, którzy chcą się rozgrzać. W każdym miejscu.
Od siedmiu lat, kiedy chłopcy z dzieciństwa zdecydowali się zająć teren i założyć na nim swoją działalność, sprzedawali tylko trawę. Czasami ludzie odwiedzają kogoś, kogo znają. »
Jeden z najbardziej doświadczonych ma tylko 23 lata, nie idzie już na kontakt konsumentów, partner zarządza szczupka (jego klientów) dla niego. Jak w każdym biznesie, od początku szanowaliśmy naszych klientów, rozmawialiśmy z nimi, nigdy nie byliśmy agresywni ani niesprawiedliwi. »
Wynikająca strategia: obecnie ich biznes działa z lojalnymi klientami i ich terytorium (miejsce i ulica) jest znana i szanowana przez wszystkich. Nie chcemy się zbyt dużać, by nie być zauważeni, a sprzedawanie dróg ciężkich jest niewłaściwe. »
Czasami trzeba być naprawdę zły.
W grupie wielu ma rodziców, siostrów, a nawet rodzinę, która pomaga, niewiele z nich oszczędza. Jeśli ktoś z tych gównianych dzielnic przyjdzie do nas, zawsze będziemy próbować się z tym uporać. »
W przeciwieństwie do wielu innych młodych ludzi z miast nie są one oparte na luksusowych markach: Kiedy wychodzimy, mamy inne ubrania, ale chcemy zachować dyskretność. Jak w każdej pracy, mają rozkład: Zaczynamy o południu, kończymy wieczorem.. »
Jak w każdej pracy, mają one swoje ograniczenia: Jeśli nie pracujesz, nie zarabiasz, nie możesz być chora, ani nawet wziąć wakacji. Jak w każdej pracy... z wyjątkiem niebezpiecznych dla nich: To dżungla, nie możesz pokazać słabości, musisz się bać. »
Wszyscy regularnie sportują, wszyscy mają szybki dostęp do broni: Zgorszy się to, że są wszędzie. Teraz nawet dzieciaki, jeśli ich odłożysz, mogą wrócić z bronią. »
Niektórzy przyznają, że kiedy wracają wieczorem, nie zawsze są dumni z tego, co zrobili: Czasami trzeba być naprawdę zły. To konieczne. Są ludzie, którzy są w tej okolicy, którzy mogą robić cokolwiek, nie mają nic przeciwko. Wchodzą do domu, palą, nie zadają sobie pytań, są w innej rzeczywistości. »
Tak, to się stało, tak jak wszyscy.
A potem mamy trzy razy dziennie kontrole policyjne, budzenie o 5:30 rano z obawy przed przeszukiwaniem: Tak, to się stało, oczywiście, jak każdy inny, i to jest niesamowite, to bardzo zły moment, nawet jeśli nasza organizacja nigdy nie ma nic do znalezienia. »
Od godziny do godziny zmienia się grupa. Przychodzący ludzie krążą po nich, mówią o sobie, cicho, a potem odchodzą. Wiele przechodniów pozdrawia ich. Wielu ludzi zna się z nimi, ale żadne dziewczyny się z nimi nie mieszają. To nie jest świat dla kobiet, nie przeżyją więcej niż jeden dzień. Nasze siostry, nasze dziewczyny są widoczne w domu. Czasami nasza obecność jest problemem, więc muszą się odstawić i wyjaśnić, że sprawdzili, że jesteśmy dziennikarzami.
Poza rapem i sportem nie ma wyjścia.
Tak, pracowali w innym miejscu, niektórzy nawet mają licencję lub BTS, ale są oferowani tylko na czas i wielu z nich zostało oszukanych: W ramach misji lokalnej, nie ma nic dla nas, a w wieku poniżej 25 lat nie masz prawa do niczego, a jeszcze gorzej, jeśli masz zapisy. »
Przynajmniej mają tam regularny dochód i znają wszystkie kody. Lille, Roubaix... wszyscy znamy się w okolicach, dorastaliśmy w okolicach, narkotykowaliśmy, czuwaliśmy, jak każdy inny, używamy referencji, które nam dali. »
Jeden z nich palił pierwszy żarówek w wieku 11 lat i zaczął handlować w 15:00: Skończyłem szkołę w szóstym roku, nie lubię nauczycieli, było ich za dużo, byłem za nieprzyjemny, w domu nie było pieniędzy, lodówka była pusta, moja matka miała siedem dzieci, co powinienem zrobić? Nie, nie lubi węgiel w tym bardzo napiętym klimacie cały dzień z godzinami czekając, dyskusje, które są zbyt podobne. Ale nie widzę innego wyjścia. Poza rapem i sportem nie ma wyjścia, a miejsca są drogie. W muzyce czekają na zdjęcia, samochody, złoty łańcuch, dziewczyny, nie chcą słyszeć, że to nie tak, że jest smutniejsze, zamknięte. Mieszkam w małej mieszkaniu z toksycznymi substancjami na dole budynku. Marzę o czymś innym dla mojego dziecka. »
Wielkie dealerki nie można zobaczyć na ulicy.
Dla nich narkotyki przychodzą z Holandii i przechodzą przez trzech pośredników, zanim wylądują w ich ręce. Czasami jest w nim szklane, żeby obciążyć i nie można się tym zająć.. »
Nie używają pielęgniarki (ludzie, którzy trzymają paczki w domu) i nie mają też przyciągniętej podłogi: To zbyt widoczne, bo wysyłajemy je w tym samym miejscu. »
Pozostali, którzy handlują ciężkie narkotyki, zostawiają ich w spokoju: Nie zbiera się ich klientów i nie robi się wystarczająco dużo, aby być prawdziwą konkurencją. Oni naprawdę się z nich wybierają. Dziesiątki tysięcy euro miesięcznie. Ale dużych nie widać na ulicach i policja ich nigdy nie zatrzymuje, zawsze są to najmłodsi, którzy zostają złapani. Kiedy zajmują dzielnicę, klimat zmienia się. Jest miejsce, gdzie studenci przestali mieszkać, handlarze zbyt mocno naciskali na nich, aby ukrywać narkotyk w swoich domach. Zatem budynki nie są już warte. »
Wśród terytoriów istnieje forma umowy w sprawie cen: 10 € na paczkę marihuany (pięć sztuk); 30 € na gram heroiny, 40 € na gram kokainy. Życie w tym systemie to dwa. Albo przywiązujesz się do struktury, pracujesz jako zespół: nie przyniesie to zbyt wiele zysków i otrzymujesz zlecenia, ale możesz się zmieniać, kiedy chcesz. Albo, jak my, możesz stworzyć swój własny biznes. »
Nigdy nie byłem w domu.
W ciągu kilku dni widzimy ich związanych w stawach, jak inni palą palce: Miałem wiele trudnych momentów w życiu, widziałem wiele rzeczy, których nie powinienem był widzieć, ale nigdy nie byłem w stanie się w stanie, że pokolenie poprzednie brało heroinę tak jak my dziś paliemy, i zobaczymy, co się stało. Albo umarli, albo kradną w restauracji, by zapłacić za swoje dawki. Są żałośni. Nie, nie mają szefa, ale nie mogą robić tego, co chcą. te powyżej ».
Marzę o spokojnym życiu.
Wszyscy śnią o tym. Przyszłość jest skomplikowana. Trzeba zaoszczędzić na wyjazd, ale wszyscy mamy ludzi na to. Albo sprzedać więcej, większe i to jest bardzo ryzykowne. Jeden z szefowie wyjaśnia: Ja tylko marzę o życiu w wiosce, gdzie pomagam sąsiadowi naprawić jego ogrodzenie, spokojnym życiu. »
Czytaj też:
Badanie narkotyków w Lille: spotkanie z big boss