Od alkoholu i konopi, do kokainy i LSD, wydaje się, że nie ma ograniczeń w naszym apetytie na substancje zmieniające umysł.
W Smoke Shack, "head shop" w Nelson w Kolumbii Brytyjskiej, powietrze jest pełne marihuany i atmosfera jest miękka, gdy pracownicy odbywają demo swoich narkotyków. Klienci obejmują turystów i biznesmenów, a także dręczy i rozpaczliwych.
W USA, w granicach, policja po raz ostatni wzywa mężczyznę w samochodzie. Jeśli nie wyjdzie, zastrzelą go.
W górach Peru mężczyźni robią herbatę z liści koky. Chociaż nie zgadzają się z zwyczajem snortingu ekstraktu w proszku, herbata daje im łagodny buzz, który pomaga zwalczać ból głowy i nudności z powodu choroby wysokości.
Lączący w restauracji, dwóch starych przyjaciół dzielą się drugą butelką wina, zatonąc niżej w swoich miejscach, gdy cieszą się zmęczoną mgłą i ciepłem, które tworzy. Później zamówią brandy. Bartender wylewa sobie filiżankę kawy. To będzie długa zmiana.
Jakkolwiek różnorodne są te epizody, to w nich jest jednoznaczna wspólna rzecz: dążenie do wstrząsenia. Od czasów prehistorycznych ludzie szukają i używają substancji wstrząsniających. Większość ludzi, którzy kiedykolwiek żyli, doświadczyła chemicznie wywołanego zmienionego stanu świadomości, a to samo dotyczy ludzi żyjących dzisiaj. To nie znaczy, że wszyscy ciągle walczą z chęcią się wystawić, ani że wstrząszenie jest w jakiś sposób normalnym stanem świadomości. Ale ilu z nas może twierdzić, że nigdy nie doświadczyło takiego stanu, czy to kopanie kofeiny, które pomaga nam wstać rano, relaksujące po pracy, kilka wybuchów na imprezie, czy euforycznego wystawienia ekstazy?
W obecnym klimacie zakazu trudno mówić o użyciu substancji psychoaktywnych, czyli "zmieniających umysł", bez skupienia się na ich szkodliwych i tworzących przyzwyczajenie właściwościach. I to prawda, że nadmierne używanie narkotyków zmieniających umysł, zarówno legalnych, jak i nielegalnych, jest złe dla osób i społeczeństwa. Ludzie, którzy szukają wnikliwości, ryzykują ze swoim zdrowiem i flirtują z uzależnieniem.
Jednakże, w większości ludzi nadal pozostają substancje w życiu (patrz "Under the influence"). I rzeczywiście większość z nas jest w stanie spożywać je w umiarkowaniu bez spirali do nadużycia i uzależnienia. Weźmy na przykład alkohol. Jego potężne właściwości psychoaktywne i potencjał do niszczenia są dobrze znane, jednak większość ludzi nadal pije i cieszy się nim bez stania się alkoholikiem. Istnieje również duże dowody, że pomimo kampanii zdrowotnych i groźby surowych kar, miliony ludzi każdego roku przyłączają się do legion, które eksperymentują z nielegalnymi substancjami, od konopii i kokainy po ekstaz, amfetamin i LSD (do przewodnika do najczęściej stosowanych narkotyków psychoaktywnych, patrz "A Guide to Mind - Altering Drugs").
Wydaje się, że zatrucie w tej lub innej formie jest powszechne, jest częścią tego, kim jesteśmy. "To naturalna część świadomości, aby zmienić swoją świadomość", twierdzi Rick Doblin, który prowadzi nie-profit Multidisciplinary Association for Psychedelic Studies w Sarasota, Florida. Ale dlaczego to jest to, że wybieramy zmienić nasz stan świadomości poprzez podawanie naszych mózgów do chemikaliów? Odpowiedź jest prosta. Szukamy zatrucia z prosty powodu, że jesteśmy prawie zbyt przerażeni, aby go przyznać - lubimy to.
Pełne zrozumienie zatrucia i dążenie do osiągnięcia tego, może mieć wiele korzyści. Po pierwsze, istnieje perspektywa lepszych sposobów na radzenie sobie z nadużywaniem i uzależnieniem. Są również dobre powody do badania zatrucia jako zjawisku w sobie. Co jest z substancjami psychoaktywnymi, które lubimy? Co mówią nam o tym, kim jesteśmy? Czy istnieje sposób na uzyskanie dobrego bez złego? Niektórzy naukowcy uważają, że takie badania doprowadzią do nowego zrozumienia ludzkiego umysłu, w tym tajemnic świadomości (patrz "Okienko na umysł"), lub nowych metod leczenia choroby psychicznej. Inni idą tak daleko, że twierdzą, że nadszedł czas, aby społeczeństwo zaakceptowało, że zatrucie jest nieodłącznym częścią ludzkiej natury i znalazło sposób, aby zbadać to, co jesteśmy? Wcześnie zrozumiały, że zatrucie nie zawsze było używane w innych kulturach. W latach XX wieku, w Maryland, w Maryland, w Maryland, w Maryland, w Maryland, w Maryland, w wielu innych krajach, w wielu innych krajach, wśród których naukowcy zbadali, w wielu innych krajach i w Ameryce, wśród których naukowcy naukowcy z czasem zbadali takie produkty lecznicze, jak w późniejszych lat 60.
Wielu z tych pionierów doszło do wniosku, że poszukiwanie zatrucia było zaprogramowane w ludzkiej naturze. Jak wskazał Weil w swojej książce The Natural Mind z 1973 roku, od wczesnego wieku dzieci eksperymentują z przemieszczaniem się lub hiperventilacją, by doświadczyć zmysłowo-zmiennego rozmyślenia.
Duch duch badań osobistych, jednak, został w dużej mierze zniszczony w późnych latach 70. i 80. jako amerykańska "wojna nad narkotykami" zajęła miejsce. Badań nad narkotykami stała się dominowana przez "paradygmat uzależnienia", z przyjemnością i korzyściami ściśle poza granicą. "Było to tak kontrowersyjne, że musiało zostać całkowicie zamknięte", mówi Charles Grob, dyrektor wydziału psychiatrii dzieci i nastolatków w Harbor-UCLA Medical Center w Torrance, California, którego zainteresowania związane są z potencjalnym użyciem psychedelików w medycynach.
Ale niektórzy badacze nie poddawali się. Ronald Siegel, obecnie psychopharmakolog na Uniwersytecie Kalifornijskim w Los Angeles, był jednym z nich. Jako absolwent psychologii w latach 60. zajmował się badaniem pamięci o gołębie. Pewnego dnia, koleżan został aresztowany za posiadanie marihuany, a jego prawnik zapytał Siegela, co wiedział o efektach leków. Niewiewie, jak się stało, więc wyciągnął wyciąg i obejrzał, co się dzieje, gdy gołębie się zawaliło.
Od tamtej pory był zafascynowany zatruciem, czym jest i dlaczego my i inne zwierzęta go szukają. Udało mu się nadal studiować "kontrołowe substancje" takie jak LSD, meskalina, PCP, kokaina i psilocybinę w swojej klinice, w zwierzętach i w wolontariach, legalne i ponad bordem.
Siegel uważa, że istnieje silny biologiczny popęd do poszukiwania zatrucia. "To czwarty napęd", mówi. "Po głodzie, pragnieniu i seksie, istnieje zatrucie". Czy szukamy przyjemności, pobudzenia, ulgi bólu lub ucieczki, w korzeni tego popędów jest motywacja do poczucia "różnego od normalnego" - to, co czasami było nazywane "odpoczynkiem od rzeczywistości". Niektórzy ludzie osiągają ten stan poprzez podróże, książki, sztukę, rollercoastery, sport, religię, eksplorację, miłość, kontakt społeczny lub władzę. Inni używają zatrucia. "To jest ta sama motywacja", mówi Siegel. "Nie żylibyśmy, gdyby nie szukali, aby czuć się inaczej".
Jednym z głównych "różnych" uczuć, które chcemy doświadczyć, jest przyjemność. W ostatnim miesiącu, według naukowców neurologów, mózg jest sposobem na przekazanie nam, że robimy coś, co jest dobre dla przetrwania, takie jak jedzenie i seks. obwody, które tworzą uczucie są napędzane przez naturalne opioidy i kannabinoidy. Nie dziwi więc, że mamy skłonność do wprowadzenia wersji tych chemikaliów do naszych mózgów. Jednak równanie nie jest tak proste jak chemiczne w, ale przyjemność. W ostatnim miesiącu w San Diego w Kalifornii, na zebraniu Society for Neuroscience, neurolog Kent Berridge z Uniwersytetu Michigan w Ann Arbor opisał wstępne badania pokazujące, że dane naturalne kannabinoidy, kannabinoidy, wydawały się niezwykle częściowo przyswajać słodkie smaki. Rats z anandamidem wydawały się wyższe od odczucia cukrów nieznanych w szczarach. Wydaje się, że to nie jest możliwe, ale może być "właściwie bardziej przyjemne" niż inne doświadczenia, które sprawiają, że "wyknie mogą być bardziej przyjemne, że zmagają się zmagają się zmagać się z zmagać z z zmagańczością".
George Koob, neurolog i specjalista od uzależnienia z Scripps Research Institute w La Jolla w Kalifornii, zaproponował, że mózg ma naturalny system ograniczający ilość przyjemności, którą możemy odczuwać. Arguje, że przyjemność musi być przejściowa, albo ludzie i inne zwierzęta będą w niej tak wchłani, że upadną do następnego drapieżnika, który przybył. Koob uważa, że mózg ma sposób na to, aby nas zlikwidować - rodzaj mechanizm "antyków przyjemności", jeśli lubisz. Co, jeśli ten system przechodzi w overdrive? "Niektórzy ludzie szukają nadmiernego przyjemności, ponieważ urodzili się z zbyt dużą ilością antyków przyjemności", mówi. "Możli wziąć przyjemność, aby czuć się normalnie".
Ale jest więcej do zatrucia niż po prostu masaż naszych układ przyjemności. Niektóre zmiany, jak uważa Siegel, mają wartość użyteczną. Tak jak wiele zwierząt naturalnie poszukuje roślin leczniczych, takich jak antybiotyki lub emetyki, my szukamy leczenia naszych umysłów. Kiedy jesteśmy w rozruchu lub w chlebie, emocjonalnie, jak i fizycznie, szukamy substancji, które uspokajają i uspokajają. Kiedy jesteśmy zmęczeni lub w depresji, szukamy stymulantów. Według niektórych badaczy, w tym Grob, to stosowanie leków jest podstawowym przewodem przechodzącym przez wszystkie formy zatrucia.
Druk do medycyny jest wszechobecny w królestwie zwierząt, mówi Siegel, i on i jego współpracownicy udokumentowali tysiące przykładów. Szły, na przykład, cieszy się smakiem fermentowanego owocu. Zazwyczaj po prostu przeglądają, ale jeśli stracą swojego partnera (szły zazwyczaj się pocieszają na całe życie) mogą szukać zapomnienia w alkoholicznym binge owocu, nawet pijąc czyste etanol, jeśli badacze dostarczają go. Trudno nie stwierdzić, że, podobnie jak ludzie, utonią swoje smutki. Stres może również doprowadzić zwierzęta do przyjmowania substancji alkoholowych jako formę ucieczki. Kiedy są zmotywowane przez przepełnienie, słonie są bardziej zmotywowane do poszukiwania alkoholu.
Leków z górami i dolami może być dość łatwo zrozumieć, ale istnieją inne substancje, których przyciągnięcia są trudniejsze do zrozumienia.
Ale niektórzy badacze uważają, że psychedeliki mogą mieć leczniczy wpływ na ludzi. Doblin twierdzi, że drastycznie zmienione stany, które wywołują, mogą odgrywać rolę w utrzymaniu zdrowia psychicznego.
To może brzmieć jak hippy mumbo-jumbo, ale w literaturze medycznej jest mnóstwo dowodów na to, że halucynazyny są skuteczne w leczeniu chorób psychicznych, w tym lęku, zaburzeń stresu po traumatycznym, alkoholizmu i uzależnienia od heroiny. Większość z tych badań została przeprowadzona w latach 50., ale pole obecnie wykazuje oznaki ożywienia. Grob niedawno otrzymał zatwierdzenie na testowanie psilocybiny jako leczenia ciężkiej lęku u pacjentów z nowotworem, a istnieją bieżące badania dotyczące stosowania psilocybiny w przypadku nieleczalnych przypadków zaburzeń obsesywnego i MDMA dla poważnego zaburzenia stresu po traumatycznego.
Siegel odkrył, że mógł przekonać małpy do dobrowolnego palenia halucynozonu DMT (patrz "Konkcydowy przewodnik do myślenia - zmieniające narkotyki") kiedy były w sytuacji ciężkiej deprywacji zmysłowej. Już przeszkolił trzech rhesusów do palenia za nagrodę, aby zbadać skutki nikotyny. Kiedy połączył swoje rurki palące z DMT, krótko to próbowali, a następnie uniknęli go.
Podobna chęć do poszukiwania nowości lub powstrzymania nudy może wyjaśnić, dlaczego ludzie przyjmują leki, które mają przeważnie negatywne skutki. PCP, na przykład, jest "dyssociatywnym" (patrz "Sączne przewodnik do zmiany umysłu - leki zmieniające"). Wśród jego licznych skutków są mdłości, utrata koordynacji, paranoja, halucynacje, ostre lękowanie, zmiany nastroju i psychosa.
W pewnym sensie poszukiwanie nowości jest podstawowym napędem zachowania. Literatura na temat rozwoju dziecka ujawnia, że gdy dzieci nie będą już śpiące, głodne lub spragnione, będą poszukiwać nowych doświadczeń.
Jest też inny impuls, który prawdopodobnie odgrywa rolę: ryzykowanie. Dla niektórych osób ryzykowanie jest samo w sobie przyjemne. Według Kooba może pochodzić od nieco innego układu mózgu do obwodu przyjemności. Dla zwierząt, które przepychają, zawsze istnieje ryzyko ataku przez drapieżnika. Innymi słowy istnieje konflikt między poszukiwaniem nowych miejsc przepychania, czy nowość, a ryzyko.
W tym świetle, dążenie do zatrucia wygląda bardzo inaczej niż standardowe przedstawienie go jako patologicznego napędu, który musi zostać wyeliminowany, zanim doprowadzi do szkody, uzależnienia i nieszczęścia. Jednak główną debatę na temat narkotyków, alkoholu i tytoniu wydaje się niezdolna do uznania, że jest w ogóle nic pozytywnego do powiedzenia o zatruciu. Zamiast tego jest zamknięte w nieszczęśliwej dyskusji między zakaźnikami i tymi, którzy chcą zmniejszyć szkodliwe skutki, na przykład, udostępnianie heroiny na receptę. Obie grupy zaczynają od przekonania, że substancje psychoaktywne są w istocie szkodliwe, ale nie zgadzają się co zrobić w związku z tym.
Jeden z najważniejszych krytyków debaty jest Richard Glen Boire, dyrektor Centrum dla Wolności Cognitiwnej i Etyki w Davis w Kalifornii. Wierzy, że upokorzenie jest nie tylko częścią ludzkiej natury, to podstawowe prawo człowieka. "Dlaczego powinno być nielegalne zmienić swój styl myślenia?" mówi. "O ile nie wyrządzasz żadnej krzywdy nikomu innemu, to co robisz w swojej własnej głowie jest tak prywatne, jak to, co robisz w swojej własnej sypialni". Boire broni zmian w prawie, które pozwoliłoby ludziom eksperymentować z substancjami psychoaktywnymi w domu lub w wyznaczonych miejscach publicznych. "To jest prawo ludzi do eksplorowania pełnej świadomości, a nasze społeczeństwo jako obowiązek, aby to zaakceptować", mówi.
Niektórzy naukowcy idą w tym samym kierunku, twierdząc, że zamiast tłumić, medycynować i kryminalizować nasze podstawowe pragnienie doświadczenia zmian stanów, powinniśmy się poświęcić, aby uczynić je bezpieczniejszymi, zdrowszymi i mniej niezdrowymi - w skrócie, aby zabrać "toksyczne" z zatrucia.
"Co by było, gdybyśmy mieli narkotyki takie jak alkohol, które nie prowadziły do przemocy, uszkodzenia płodu, niewydolności wątroby, które było bezpieczne, nie prowadziłyby do pijania i nigdy nie dałyby ci wątroby. Co by było z tym nie tak medycznie? Może nawet przepisywaliśmy tę substytutę alkoholu, aby pomóc ludziom się zrelaksować". "Mogliśmy nawet zaprojektować zupełnie nowe chemikalia, które pozwoliłyby nam doświadczyć wszystkich przyjemności, emocji i przygód emocji bez obniżenia. "To nie jest walka z nauką fikcyjną", mówi Siegel. "Civilisation will eventually take this direction". "Być może to byłoby wkład w pełne zrozumienie emocji i niepowodzenie, że w 1995 roku David Siegel mógłby zaoferować społeczeństwu, aby wprowadzić się poza społeczeństwo i wyzwolić się od alkoholu". "Wprawdzie, że w 1995 roku, gdy Amerykański autor, który zajmuje się wyzwaniem alkoholu, nie może również wyzwolić ludziom na zdrowy problem, ponieważ "na droga i zdrowa droga nie są zdrowa, a wprawdzie, jak mówi, jest to nie jest zdrowa, jak w 1995 roku, jest zdrowa droga" "nie jest zdrowa, a wraz z "na drogach opiekami na zdrowej naturze". "na seksualnej, "Automaty, że nie jest zdrowa, jak w związku z AIDS".