W Szwajciele, babcie, które produkują konopie
Ten mały kraj w południowej Afryce, który jest zagłuszany ubóstwem i AIDS, rodzice mają do czynienia z uprawą narkotyków, aby utrzymać sierocinnego wnuka.
www.courrierinternational.com 9 października 2012 Lydia Polgreen
Po śmierci swoich córek Khathazile nie ważyła się pobrać swoich 11 wnuków, którzy byli sierotami.
Tak robią wszystkie gogo (biadryki) w Szwazillii, kraju, w którym najwyższy na świecie wskaźnik zachorowania na AIDS pozostawił tysiące dzieci bez matki. "Bóg nam pomoże", przepowiada. "Może". Ale Khathazile ma pewność, że gdyby nie udało się włączyć Boga: Swazi Gold, potężny kanap, bardzo popularny na rozwijającym się rynku narkotyków w Afryce Południowej.
Aby mogła karmić, ubrać i wychowywać swoje wnuki, stara kobieta uprawiała na ziemi w środku lasu na szczycie odległej wzgórza. Bez tego umierałaby z głodu, mówi, starając się być nazwana pod drugim nazwiskiem. Khathazile jest jedną z tysięcy rolników tego małego królestwa w południowej Afryce, którzy według organizacji humanitarnych przetrwają jedynie przez produkcję konopi, stosunkowo silnej i łatwej do uprawy rośliny.
Trudno znaleźć pracę
Nie uważa się za łączącą się z wielkim globalnym łańcuchem producentów narkotyków, takich jak uprawcy papuczów w Afganistanie lub koka w Ameryce Łacińskiej.
Oficjalnie, Szwajcaria, ostatnia absolutna monarchia w Afryce, jest krajem o średnim dochodzie, ale głęboka ubóstwo nadal panuje w dzielnicach wokół Piggs Peak, pyłowego miasta w górskich północno-zachodnich częściach kraju. Niewiele rośnie na skalistych gruntach w regionie i trudno jest tam znaleźć pracę. Wielu młodych ludzi migruje do dwóch głównych miast w kraju, Mbabane [główny] i Manzini, lub do sąsiedniej Afryki Południowej, aby szukać pracy.
W 2007 roku jej córka Tensile zmarła w wieku 24 lat, pozostawiając za sobą czterech sierot. Dwa lata później, druga córka, Spiwe, zmarła, co zmusiło ją do trzy razy więcej karmienia. W lipcu, jej córka Nomsa zmarła, a następnie czterech dzieci nie miały, aby Khathazile pozostawić jej w swoim szatni, a jej córka powiedziała, że nie mogła się do niego dołączyć.
Wszystkie rodziny, jak i ona, walczą o życie. Większość ludzi zależy od deszczu, aby uprawiać swoje uprawy, mówi Tshepiso Mthimkhulu, dyrektor Szwazylijskiego Czerwonego Krzyża z Piggs Peak. Wiele osieroconych i wdowów właśnie się utrzymuje. Istnieje więc rynek alternatywnych źródeł dochodów. Na podstawie ONZ, Południowa Afrika odnotowuje wzrost konsumpcji marihuany, a Szwazlanda wydaje się być entuzjastycznym dostawcą.
W 2010 roku w tym kraju, w którym mieszka zaledwie 1,4 miliona ludzi, było więcej powierzchni uprawianych na uprawy konopi niż w Indiach, kraju 180 razy większym. 70-letni Sibongile Nkosi zaczął uprawywać konopię jeszcze przed śmiercią swojej córki, pozostawiając na swoim oku dwóch sierot.
Wyczerpująca praca
Jednak, chociaż uprawa konopi stanowi pewne gwarancje, babcia w Piggs Peak nie są baronami narkotyków. Najpierw muszą znaleźć ukryte miejsce w środku lasu, kilka godzin od swojej wioski. Następnie muszą rozprawić działkę, co jest wyczerpujące nawet dla kobiet, które są przyzwyczajone do ciężkiej pracy.